Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżnicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżnicze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 listopada 2014

Wojciech Cejrowski - Rio Anaconda

Autor: Wojciech Cejrowski
Tytuł: Rio Anaconda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: Podróżnicze
Ocena: 6!



Rio Anaconda jest drugą z kolei książką podróżniczą autorstwa Wojciecha Cejrowskiego.
Pan Wojciech rozpoznawalny jest jako polski satyryk i komediant, podróżnik, pisarz książek i publikacji. Słynie ze swojej wyrazistości, niezmiennych poglądów.  Jest nieustępliwy i bezkompromisowy. Jako jeden z trzech polaków otrzymał status członka rzeczywistego Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie.
Książka zabiera nas w podróż w najdziksze rejony Ameryki Południowej, tam gdzie nie ma już dróg, a krajobraz zmienia się w gęstą, nieustępliwą puszczę. Pan Wojciech wyrusza na spotkanie ostatnich wolnych Indian, poznaje ostatniego wodza plemienia Carapana, wprowadza nas w codzienność i zaznajamia z kulturą i obyczajami plemienia. Poznaje niebezpieczeństwa związane z życiem w prawdziwej, nie ucywilizowanej dziczy, trujące rośliny, mrówki tak jadowite, że potrafią zabić, oraz robactwo, które w ciele człowieka szuka miejsca na gniazdo lęgowe (lub toaletę - w każdym wypadku, w obu przypadkach zakończenie jest takie samo).  Cejrowski  ma zaszczyt poznać Angelino. Kim jest Angelino? Posłuchajcie:

"Ostatni szaman plemienia Carapana. Na pozór groźny, dziki człowiek. A przy bliższym poznaniu fascynująca postać, niebywały dowcipniś, ale i geniusz swojego plemienia. Kiedy po raz pierwszy dotarłem do jego plemienia, chciał mnie zaraz wyrzucić z wioski, bo wiedział, że biali to roznosiciele nieszczęść i chorób. Przynosiciele złych obyczajów, wódki i plastikowych garnków. Ale powstrzymała go... ciekawość (najlepsza przepustka do indiańskich serc). Otóż dostrzegł na mojej pięcie zacerowany fragment skarpetki. Zobaczył kunsztowną cerę wykonaną rękami mojej babci i natychmiast porwał mnie za nogę. Indianie zszywają na okrętkę lub naszywają łatę, ale nikt nie ceruje. Ten szaman był wynalazcą cerowania, ale stosował inny ścieg. Moja babcia tak jakoś na krzyż cerowała, jak on nie umiał. To przełamało pierwsze lody między nami. Zaczęła się wielka przyjaźń. Zacerowana skarpetka stała się przepustką do warsztatu szamana. Kolejny dowód, że człowiek z biednego kraju, w dziurawych skarpetkach może osiągnąć więcej niż bogate amerykańskie instytuty badawcze."

Książka jest napisana doskonale. Język jest prosty, nie ma niezrozumiałych zagadnień (a jeśli są, autor wyjaśnia je dokładnie w przypisach), a czytając chce się więcej i więcej. Ci, którzy oglądali "Boso przez świat" wiedzą, że Pan Wojciech ma niesamowity talent do przyciągania uwagi i wzbudzania ciekawości. Potrafi na przykładach wyjaśniać najróżniejsze, trudne do zrozumienia zachowania Dzikich plemion. Wprowadza nas w świat indiańskich obrzędów, magii (która w zasadzie magią nie jest, ale ma w sobie coś magicznego. Takie ot, masło maślane).
Długo zastanawiałam się jak można żyć w dżungli, bez prądu, elektroniki, nawet bez... majtek. I drugie tyle długo zastanawiałam się jak możliwa jest tak bliska więź indian z Pachamamą (Matka Natra, Ziemia). Książka wiele mi wyjaśniła, pokazała mi cząstkę pierwotności, zażyłości z przyrodą i ścisłej współpracy z nią. Gdybyśmy zostali pozbawieni prądu, dostępu do czystej wody, lekarzy, leków i urządzeń, które na codzień ułatwiają nam życie (np. pralka), ale które uskuteczniają zanikanie w nas pierwotnego instynktu przetrwania, czy dalibyśmy radę tak żyć? Dzicy Indianie dadzą napewno, mimo tego, że niektórzy uważają ich jako uwstecznionych i zacofanych.
Okładkę książki zdobi przyzwoite zdjęcie, przywzowitego Indianina, które przyciąga uwagę. Patrząc na okładkę ma się wrażenie, że książka aż wrzeszczy:" jestem publikacją podróżniczą o Indianach!". Trzeba przyznać, że książki z Biblioteki Poznaj Świat mają swój własny, elegancki i idealnie dopracowany styl.

Czytałam, czytałam i... byłam rozczarowana, że to już koniec. Mało która książka pozwala mi przenieść się w miejsce, w którym rozgrywa się akcja. Opisy przyrody nie są wcale naszprycowane szczegółami, a jednak czytając ma się wrażenie bycia w samym środku dziejących się wydarzeń.
Uwielbiam takie książki i będę je wychwalać zawsze i wszędzie. Polecam, to pozycja, która powinna zdobić półki każdego czytelnika.
 

środa, 29 października 2014

Wojciech Cejrowski - Wyspa na Prerii

Autor: Wojciech Cejrowski
Tytuł: Wyspa na Prerii
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: Podróżnicze
Ocena: 5

 
Kolejna z propozycji książek podróżniczych autorstwa Pana Wojciecha Cejrowskiego. Tym razem, z dżungli i indiańskich wiosek przenosimy się na rozległe pola prerii w Arizonie.
Pan Cejrowski jak zawsze dokładnie opisuje czego można się spodziewać wśród kowbojów, jakie zwyczaje mają mieszkańcy i co może nas zaskoczyć na "końcu mapy".
Wbrew pozorom życie na prerii nie jest trudne, wymaga jednak znajomości podstawowych zagrożeń ze strony przyrody i odpowiedniego przygotowania na nie.
Cały czas utrzymuję się w przekonaniu, że pan Wojciech jest "w czepku urodzony", nawet z sytuacji, z pozoru, bez wyjścia, zawsze udaje mu się jakoś wymknąć.
Autor opowiada w książce o swoim domku na prerii, który najpierw dostał w prezencie, potem wygrał w karty, a następnie kupił za symboliczną sumę. Drewniany domek po środku prerii, część Wielkiego Rancha, położony na uboczu to spełnienie marzeń Pana Wojciecha.
Chociaż książka różni się od pozostałych, zawierających szczegółowe sprawozdanie z życia między plemionami Indian, to ma swój urok. Przewracając kartki można niekiedy "poczuć" mocny preriowy wiatr, wszędzie zalegający kurz i  upał, który wraz z końcem dnia ustępuje miejsca chłodnemu powietrzu nocy. Najbardziej zaciekawił mnie wątek listu od ojca. Godzinami myślałam jak dobrze musiał być dopracowany każdy szczegół i jak dobrze Stanisław Cejrowski musiał znać swojego syna... Na dzień dzisiejszy jest to dla mnie nie do pomyślenia.
Książkę czyta się z przyjemnością, zaciekawieniem i wrażeniem, że cały czas jest się w środku rozgrywającej się opowieści.

piątek, 22 sierpnia 2014

Wojciech Cejrowski - Gringo wśród dzikich plemion

Autor: Wojciech Cejrowski
Tytuł: Gringo wśród dzikich plemion
Wydawnictwo: Bernardinum
Gatunek: Podróżnicze
Ocena:5+!

Znając już historię opowiadającą o tym, kim jest pan Wojciech Cejrowski i jak doszedł do tego kim jest (patrz: Grzegorz Brzozowicz - Cejrowski. Biografia) postanowiłam zasięgnąć twórczości samego pana Wojciecha i tak w moje ręce wpadła książka "Gringo wśród dzikich plemion". Historia rozgrywa się w Ameryce. W książce razem z WC podróżujemy przez m.in sawannę Rupunui, dżunglę Amazońską, pustynię (dokładnie nie wiadomo, czy autor opowiada o Gran Desierto, na pograniczu Arizony i Meksyku, czy może o pustyni Atacama, gdyż jak sam to ujął "w obu przypadkach miał lekki udar" i nie jest w stanie określić na jakiej pustyni rozgrywa się opowiadana historia), następnie wielokrotnie przemierzamy bezdroża (i odludzia) Gwatemali, za każdym razem z nową przygodą; Salt Lake City, Belize, bezludzie stanu Petén, Honduras ( w tym aż trzy razy nielegalnie - w tych opowieściach za każdym razem pan WC zaskakiwał mnie swoją umiejętnością improwizacji w sytuacjach kryzysowych), Salwador, Kubę i Gujanę. Dwie ostatnie pozycje należą już do Wysp Karaibskich, dlatego z wielką zazdrością czytałam te fragmenty po trzy razy, starając się wyłapać jak najwięcej opisów.
Książka nie zawiera ciągnących się przez cztery strony opisów przyrody, bo nie o nich tak naprawdę chcemy czytać, opowiada za to historie prawdziwe, przeżyte przez samego autora, opowieści wielokrotnie przeze mnie uważane jako niemożliwe, fascynujące, a pojedyncze przygody, z którymi Pan Wojciech miał do czynienia są na tyle straszne, czy może przerażające, że czytałam z oczami wielkości monet pięciozłotowych i nie mogłam wyjść z podziwu i przekonania, że autor jest niesamowitym wręcz szczęściarzem, że nadal żyje...
Polecam wszystkim fanom, podróży, których interesują inne kultury i tych, którzy lubią styl wypowiedzi Pana Wojciecha (jego ideologie nie mają tu nic do rzeczy, bo książka nie sprowadza się ani trochę do jego przekonań politycznych).

REKLAMA